no, to czas się szykować... różowa spódnica i szpilki... Boże czy to ja ? czy miłość tak mnie zmienia? ;O a co z moimi ukochanymi trampkami ? o nie, nie porzucę ich ! <3 mm, długi weekend z w Niemczech z Nim ;* łiii. ;3
Tagi:
Inne.
22.04.2012 o godz. 12:08
komentuj (0)
Ostatnie pociągniecie jagodowym błyszczykiem, poprawienie makijażu oczu rozczesanie włosów słodkim, różowym grzebykiem z Królewną Śnieżką.
- Gotowe. – mruknęła z zadowoleniem – Idziemy. –rzuciła władczym tonem.
Dwie szczupłe, pewne siebie dziewczyny wyszły ze szkolnej toalety. Wyraz ich twarzy nie wróżył niczego dobrego- przymrużone oczy, szelmowskie uśmiechy wypięte do przodu piersi. Polowały. Zaraz, zaraz…
- Ma trening.- powiedziała rozmarzonym głosem o długich, ognistych lokach.
Bez namysłu ruszyły w stronę sali gimnastycznej. Budziły podziw i respekt wśród kotów- młodszych klas. Wśród klas równoległych- zazdrość. Lubiły to. Były zimnymi , bezuczuciowymi, bezdusznymi istotami. Nie należały do tzw. ‘plastików’ . Wręcz przeciwnie; ubierały się na ‘sportowo’ (jeansy, jakiś T-shirt lub bluza i trampki), lecz mimo to miały ubrania największych marek i były nadzwyczaj kobiece.
Pewnym krokiem wkroczyły na salę. Niższa z dziewczyn niczym łasząca się kotka, zmysłowo kołysząc biodrami podeszła do młodego nauczyciela w-f’u .
- Bry. Booo naszej pani nie ma i z panem mamy.- powiedziała przeciągając każdą głoskę uśmiechając się przy tym zalotnie.
- No i ?
- Będzie lekcja?
- Jasne.
- Aaa zagramy w nożną ? – zapytała słodko mrucząc.
- Nie masz składu. – zaśmiał się z przekąsem nauczyciel.
- A nowy ?
- Zobaczymy.
Widząc, że cel kątem oka ją obserwuje odeszła tym samym kocim krokiem. Podczas gdy ona słodko kleiła się do nauczyciela jej przyjaciółka wzrokiem uwodziła owy cel.
- Jest nasz ! – wykrzyknęła zadowolona.
Rudowłosa dziewczyna o bladej, delikatnej cerze uśmiechnęła się tajemniczo, po czym rzuciła zalotne spojrzenie niczego nieświadomemu chłopakowi. Ten jednak zignorował to.
Zirytowana dziewczyna podniosła się z impetem i odeszła szybkim krokiem. Zdezorientowana o brązowo-rudych włosach dziewczyna ruszyła za przyjaciółką.
- Kja! Co ty odpierdalasz?!
- Dobre, nie ? – śmiała się uradowana.
- Aaa. Ha, ha, ha.- zrozumiała co jest na rzeczy.
Po chwili rozbawione dziewczyny ruszyły na matematykę.
Całą lekcję ani jedna, ani druga nie mogła się skupić na tym co mówi nauczycielka.
Każda z nich knuła własną intrygę.
Gdy tylko zadzwonił dzwonek ogłaszający przerwę obie dziewczyny jak najprędzej ruszyły na lekcję wychowania fizycznego.
- I jak ? – spytała prężąc się przed lustrem niska brązowowłosa dziewczyna.
- Liv, noo. Ty zawsze bosko wyglądasz. – uśmiechnęła się szczerze Kjana.
- Okej, no to idziemy.
Tuż po rozgrzewce klasę podzielono na dwie drużyny. Ku zadowoleniu Silver , Jared – ich cel był w przeciwnej drużynie. Gra mijała spokojnie. Mimo tego , że dziewczyna świetnie grała w piłkę nożną- udawała niezdarę. Jak uważała zawsze działało to na chłopców. Lubili opiekować się bezbronnymi dziewczynami.
- O nie ! Nic Ci nie jest ? – usłyszała niski, uwodzicielski, aksamitny baryton.
- Nie, nie. Wszystko gra. – uśmiechnęła się smutno i słodko zarazem i podjęła próbę wstania. Po chwili jednak znów siedziała pochylając się nad bolącą nogą.
- Mała nic Ci nie jest ? – zapytał nauczyciel.- Dobra, nie odpowiadaj… nowy zanieś ją do pielęgniarki. – dodał po chwili.
- Och, jak ja lubię pana uszczypliwość. – uśmiechnęła się ironicznie, lecz ten tylko puścił jej oczko i odszedł.
- No to chodź, sierotko. – powiedział młodzieniec i bez najmniejszego wysiłku wziął dziewczynę na ręce.
- Tylko nie sierotko. – skrzywiła się. – Słabszy dzień…
- Dobra, dobra. – zaśmiał się serdecznie. – A tak w ogóle to Jared jestem. – zatrzymał się i posadził dziewczynę na ławce.
- Silver, miło mi. – podała mu rękę.
- A ty często masz takie wypadki?
- Tylko wtedy gdy coś mnie rozproszy.- uśmiechnęła się zalotnie. Chłopak rozumiejąc aluzję roześmiał się.
- Przepraszam, można? – zapytał wkładając głowę w szparę w drzwiach gabinetu pielęgniarki.
- Tak, tak. Proszę.
Chłopak ponownie wziął Silver na ręce i zaniósł do pokoju.
- No, mała… masz szczęście. – uśmiechnął się gdy wychodzili.
- Oj, tam…
- No, wiesz. Mogło być gorzej. – podniósł ją, by pomóc jej wejść po schodach.
- Ale nie jest. – posłała mu najbardziej serdeczny uśmiech jaki miała.
Po chwili dziewczyna przystanęła i złapała się parapetu.
- Ej, Silver co jest ? – przestraszony chłopak w jednej chwili znalazł się koło niej.
- Nic, nic. Już okej.
- Na pewno ? Zbladłaś. – posadził dziewczynę na ławce.
- Tak, na pewno – na jej twarzy pojawił się blady uśmiech.
- Ile masz jeszcze lekcji ?
- Ta jest ostatnia.
- To chodź pozbierasz rzeczy i ja Cię odprowadzę. – w jego oczach koloru lapis-lazuli pojawiły się małe, radosne ogniki.
- O..okej. – przymrużyła zmysłowo oczy.
Jade złapał Silver w talii i pomógł dojść do szatni i pozbierać rzeczy. Wyszli na zewnątrz, dziewczynę natychmiast owiało chłodne kwietniowe powietrze. Dzień był słoneczny, lecz mimo to chłodny. Liv niezdarnie próbowała wyciągnąć z torby okulary przeciwsłoneczne. Chłopak natychmiast zatrzymał się i oczywiście jej pomógł.
- Dziękuję.- wymruczała mu do ucha.
- Nie ma sprawy. Od tego jestem. – uśmiechnął się tajemniczo.
Dotarli do samochodu chłopaka. Czarne, smukłe, mieniące się w słońcu Ferrari aż prosiło by do niego wsiąść i odjechać.
- Niezła bryka. – stwierdziła krótko Silver.
- Dzięki. – odpowiedział i pomógł dziewczynie wsiąść do auta. – Gdzie kierunek ? – spytał po chwili.
- Soho.
- Oo, sąsiadka.- roześmiał się.
- No, coś Ty ?
- No, co ja. – chłopak śmiał już się w głos.
- Patrz…i ja nic nie wiedziałam. – była wciąż zdziwiona, ale i rozbawiona.
- A no widzę…
- Jesteśmy. – mruknął nieco zasmucony Jade.
~ połknął haczyk.- pomyślała z zadowoleniem Silver.
- Może wejdziesz ? – spojrzała spod swoich długich rzęs smutnym wzrokiem.
- Nie chcę przesz…
- Rodziców nie ma. – przerwała mu. – Chodź.
- Okej, ale na chwilę. – jego mocno błękitne oczy znów pojaśniały.
Chłopak jak gentelman pomógł Silver wejść po schodach do domu.
Willa dziewczyny była zachwycająca. Duży, przestronny hol a za nim salon.
Stonowane jasne kolory mieszały się z ciemnymi barwami… Jared zauważył wiele kwiatów lub ich wzory.
- Ładny dom.
- Och, dziękuję. Chodź na górę.
Chłopak ruszył w stronę schodów.
- Ale windą. – pociągnęła Jade’a za sobą.
Chwilę później znaleźli się w pokoju dziewczyny. Było to duże pomieszczenie w kolorze głębokiej czerwieni, z dużą skórzaną sofą i fotelami do kompletu. Z sufitu zwisał ogromny czarny żyrandol, a na jednej ze ścian wisiała flaga jej ulubionej drużyny piłki nożnej- FC Barcelony; była zagorzałą fanką football’u. Całość dopełniał duży na całą ścianę, mosiężny mahoniowy regał obstawiony cały książkami. Taka mała jaj biblioteczka. Pokój miał kilka części : część sypialnianą , gdzie dziewczyna spała na dużym łożu, po którym musiała wchodzić po drabince ; część dzienną , gdzie przyjmowała gości i spędzała czas ; nad pokojem zaś znajdowała się niewielka antresola , gdzie Silver głównie czytała książki lub chowała się gdy chciała być sama.
- O, rysujesz…- spojrzał na nią znacząco, gdy spostrzegł otwarty szkicownik.
- Aa, takie tam. – spuściła zawstydzona głowę.
- Świetne są…- mruknął. – a wiesz, znam się na tym, bo sam rysuję.- uśmiechnął się uroczo.
- Och…
Cały dzień spędzili na rozmowach i śmiechach. Wieczorem, gdy chłopak poszedł, Silver od razu zadzwoniła na Skype do Kjany. Rozmawiały dość długo o Jaredzie. Chłopak naprawdę spodobał się dziewczynie… nie mogła…nie chciała mu tego zrobić. Długo przekonywała Kjanę by dać sobie spokój, aż w końcu jej się udało.
Gdy Kjana poznała bliżej Jareda zrozumiała dlaczego jej przyjaciółka, dotychczas zimna suka, zakochała się… Byli dość nietypową parą. Jak się okazało chłopak również chciał się zabawić Silver, ale po tym jak zdarzył się nieszczęśliwy wypadek poznał ją bliżej i też się zakochał… Oboje zrozumieli , że czasem warto poznać osobę bliżej zanim zacznie się nią bawić.
- Gotowe. – mruknęła z zadowoleniem – Idziemy. –rzuciła władczym tonem.
Dwie szczupłe, pewne siebie dziewczyny wyszły ze szkolnej toalety. Wyraz ich twarzy nie wróżył niczego dobrego- przymrużone oczy, szelmowskie uśmiechy wypięte do przodu piersi. Polowały. Zaraz, zaraz…
- Ma trening.- powiedziała rozmarzonym głosem o długich, ognistych lokach.
Bez namysłu ruszyły w stronę sali gimnastycznej. Budziły podziw i respekt wśród kotów- młodszych klas. Wśród klas równoległych- zazdrość. Lubiły to. Były zimnymi , bezuczuciowymi, bezdusznymi istotami. Nie należały do tzw. ‘plastików’ . Wręcz przeciwnie; ubierały się na ‘sportowo’ (jeansy, jakiś T-shirt lub bluza i trampki), lecz mimo to miały ubrania największych marek i były nadzwyczaj kobiece.
Pewnym krokiem wkroczyły na salę. Niższa z dziewczyn niczym łasząca się kotka, zmysłowo kołysząc biodrami podeszła do młodego nauczyciela w-f’u .
- Bry. Booo naszej pani nie ma i z panem mamy.- powiedziała przeciągając każdą głoskę uśmiechając się przy tym zalotnie.
- No i ?
- Będzie lekcja?
- Jasne.
- Aaa zagramy w nożną ? – zapytała słodko mrucząc.
- Nie masz składu. – zaśmiał się z przekąsem nauczyciel.
- A nowy ?
- Zobaczymy.
Widząc, że cel kątem oka ją obserwuje odeszła tym samym kocim krokiem. Podczas gdy ona słodko kleiła się do nauczyciela jej przyjaciółka wzrokiem uwodziła owy cel.
- Jest nasz ! – wykrzyknęła zadowolona.
Rudowłosa dziewczyna o bladej, delikatnej cerze uśmiechnęła się tajemniczo, po czym rzuciła zalotne spojrzenie niczego nieświadomemu chłopakowi. Ten jednak zignorował to.
Zirytowana dziewczyna podniosła się z impetem i odeszła szybkim krokiem. Zdezorientowana o brązowo-rudych włosach dziewczyna ruszyła za przyjaciółką.
- Kja! Co ty odpierdalasz?!
- Dobre, nie ? – śmiała się uradowana.
- Aaa. Ha, ha, ha.- zrozumiała co jest na rzeczy.
Po chwili rozbawione dziewczyny ruszyły na matematykę.
Całą lekcję ani jedna, ani druga nie mogła się skupić na tym co mówi nauczycielka.
Każda z nich knuła własną intrygę.
Gdy tylko zadzwonił dzwonek ogłaszający przerwę obie dziewczyny jak najprędzej ruszyły na lekcję wychowania fizycznego.
- I jak ? – spytała prężąc się przed lustrem niska brązowowłosa dziewczyna.
- Liv, noo. Ty zawsze bosko wyglądasz. – uśmiechnęła się szczerze Kjana.
- Okej, no to idziemy.
Tuż po rozgrzewce klasę podzielono na dwie drużyny. Ku zadowoleniu Silver , Jared – ich cel był w przeciwnej drużynie. Gra mijała spokojnie. Mimo tego , że dziewczyna świetnie grała w piłkę nożną- udawała niezdarę. Jak uważała zawsze działało to na chłopców. Lubili opiekować się bezbronnymi dziewczynami.
- O nie ! Nic Ci nie jest ? – usłyszała niski, uwodzicielski, aksamitny baryton.
- Nie, nie. Wszystko gra. – uśmiechnęła się smutno i słodko zarazem i podjęła próbę wstania. Po chwili jednak znów siedziała pochylając się nad bolącą nogą.
- Mała nic Ci nie jest ? – zapytał nauczyciel.- Dobra, nie odpowiadaj… nowy zanieś ją do pielęgniarki. – dodał po chwili.
- Och, jak ja lubię pana uszczypliwość. – uśmiechnęła się ironicznie, lecz ten tylko puścił jej oczko i odszedł.
- No to chodź, sierotko. – powiedział młodzieniec i bez najmniejszego wysiłku wziął dziewczynę na ręce.
- Tylko nie sierotko. – skrzywiła się. – Słabszy dzień…
- Dobra, dobra. – zaśmiał się serdecznie. – A tak w ogóle to Jared jestem. – zatrzymał się i posadził dziewczynę na ławce.
- Silver, miło mi. – podała mu rękę.
- A ty często masz takie wypadki?
- Tylko wtedy gdy coś mnie rozproszy.- uśmiechnęła się zalotnie. Chłopak rozumiejąc aluzję roześmiał się.
- Przepraszam, można? – zapytał wkładając głowę w szparę w drzwiach gabinetu pielęgniarki.
- Tak, tak. Proszę.
Chłopak ponownie wziął Silver na ręce i zaniósł do pokoju.
- No, mała… masz szczęście. – uśmiechnął się gdy wychodzili.
- Oj, tam…
- No, wiesz. Mogło być gorzej. – podniósł ją, by pomóc jej wejść po schodach.
- Ale nie jest. – posłała mu najbardziej serdeczny uśmiech jaki miała.
Po chwili dziewczyna przystanęła i złapała się parapetu.
- Ej, Silver co jest ? – przestraszony chłopak w jednej chwili znalazł się koło niej.
- Nic, nic. Już okej.
- Na pewno ? Zbladłaś. – posadził dziewczynę na ławce.
- Tak, na pewno – na jej twarzy pojawił się blady uśmiech.
- Ile masz jeszcze lekcji ?
- Ta jest ostatnia.
- To chodź pozbierasz rzeczy i ja Cię odprowadzę. – w jego oczach koloru lapis-lazuli pojawiły się małe, radosne ogniki.
- O..okej. – przymrużyła zmysłowo oczy.
Jade złapał Silver w talii i pomógł dojść do szatni i pozbierać rzeczy. Wyszli na zewnątrz, dziewczynę natychmiast owiało chłodne kwietniowe powietrze. Dzień był słoneczny, lecz mimo to chłodny. Liv niezdarnie próbowała wyciągnąć z torby okulary przeciwsłoneczne. Chłopak natychmiast zatrzymał się i oczywiście jej pomógł.
- Dziękuję.- wymruczała mu do ucha.
- Nie ma sprawy. Od tego jestem. – uśmiechnął się tajemniczo.
Dotarli do samochodu chłopaka. Czarne, smukłe, mieniące się w słońcu Ferrari aż prosiło by do niego wsiąść i odjechać.
- Niezła bryka. – stwierdziła krótko Silver.
- Dzięki. – odpowiedział i pomógł dziewczynie wsiąść do auta. – Gdzie kierunek ? – spytał po chwili.
- Soho.
- Oo, sąsiadka.- roześmiał się.
- No, coś Ty ?
- No, co ja. – chłopak śmiał już się w głos.
- Patrz…i ja nic nie wiedziałam. – była wciąż zdziwiona, ale i rozbawiona.
- A no widzę…
- Jesteśmy. – mruknął nieco zasmucony Jade.
~ połknął haczyk.- pomyślała z zadowoleniem Silver.
- Może wejdziesz ? – spojrzała spod swoich długich rzęs smutnym wzrokiem.
- Nie chcę przesz…
- Rodziców nie ma. – przerwała mu. – Chodź.
- Okej, ale na chwilę. – jego mocno błękitne oczy znów pojaśniały.
Chłopak jak gentelman pomógł Silver wejść po schodach do domu.
Willa dziewczyny była zachwycająca. Duży, przestronny hol a za nim salon.
Stonowane jasne kolory mieszały się z ciemnymi barwami… Jared zauważył wiele kwiatów lub ich wzory.
- Ładny dom.
- Och, dziękuję. Chodź na górę.
Chłopak ruszył w stronę schodów.
- Ale windą. – pociągnęła Jade’a za sobą.
Chwilę później znaleźli się w pokoju dziewczyny. Było to duże pomieszczenie w kolorze głębokiej czerwieni, z dużą skórzaną sofą i fotelami do kompletu. Z sufitu zwisał ogromny czarny żyrandol, a na jednej ze ścian wisiała flaga jej ulubionej drużyny piłki nożnej- FC Barcelony; była zagorzałą fanką football’u. Całość dopełniał duży na całą ścianę, mosiężny mahoniowy regał obstawiony cały książkami. Taka mała jaj biblioteczka. Pokój miał kilka części : część sypialnianą , gdzie dziewczyna spała na dużym łożu, po którym musiała wchodzić po drabince ; część dzienną , gdzie przyjmowała gości i spędzała czas ; nad pokojem zaś znajdowała się niewielka antresola , gdzie Silver głównie czytała książki lub chowała się gdy chciała być sama.
- O, rysujesz…- spojrzał na nią znacząco, gdy spostrzegł otwarty szkicownik.
- Aa, takie tam. – spuściła zawstydzona głowę.
- Świetne są…- mruknął. – a wiesz, znam się na tym, bo sam rysuję.- uśmiechnął się uroczo.
- Och…
Cały dzień spędzili na rozmowach i śmiechach. Wieczorem, gdy chłopak poszedł, Silver od razu zadzwoniła na Skype do Kjany. Rozmawiały dość długo o Jaredzie. Chłopak naprawdę spodobał się dziewczynie… nie mogła…nie chciała mu tego zrobić. Długo przekonywała Kjanę by dać sobie spokój, aż w końcu jej się udało.
Gdy Kjana poznała bliżej Jareda zrozumiała dlaczego jej przyjaciółka, dotychczas zimna suka, zakochała się… Byli dość nietypową parą. Jak się okazało chłopak również chciał się zabawić Silver, ale po tym jak zdarzył się nieszczęśliwy wypadek poznał ją bliżej i też się zakochał… Oboje zrozumieli , że czasem warto poznać osobę bliżej zanim zacznie się nią bawić.
Tagi:
Silver.
Siedziała na huśtawce, pochylona do przodu nad telefonem. Automatycznie rysowała nogami duże serce na piasku. Jej rozmyślania przerwał dźwięk oznaczające nadejście sms'a. Dziewczyna momentalnie skuliła się.
"Kocham Cię. <3" - odczytała krótką i treściwą wiadomość.
Po jej bladych , delikatnych policzkach zaczęły spływać słone łzy. Połykała je, nie zwracała nawet na to uwagi. tak bardzo za nim tęskniła, tak bardzo go kochała.
Przed jego wyjazdem nie wiedziała co to znaczy tęsknić za ukochaną osobą, nie zaznała takiej samotności jaką teraz czuła.
~ ' jeszcze dwa tygodnie. Szybko zleci' - mówiła sobie w myślach, lec z to niewiele pomagało, gdyż na samą myśl, że kolejny weeken spędzi siedząc zamyślona wśród roześmianych, szczęśliwych znajomych, chiało jej się płakać. Gdyby mogła spotkać się , porozmawiać z Kiro , jej dotychczas najlepszą przyjaciółką, ale ona miała teraz swojego chłopaka , z którym spędzała każdą wolną chwilę. Przecież ona nie rozmaiały ze sobą 3 miesiące !
Na już pokrytych na całej swojej powierzchni policzkach pojawiło się jeszcze więcej łez. Zrezygnowana wstała i niechlujnie człapiąc ruszyłą w kierunku starego cmentarza. Znajdował się na obrzeszach miasta. Miał swój unikalny , niepowtarzalny mroczny urok. Stare nagrobki nieznaych żołnierzy pokrył mech, gdzieniegdzie rosły dzikie róże, przy niektórych grobach rosły bratki, chryzantemy i inne kwiaty. Cały cmentarz otaczał gęsty las co dawało jeszcze mroczniejszy urok. Pomimo ciepłego, słonecznego dnia w nekropolii panował półmrok.
Silver lubiła tu przychodzić , siadać przy grobie babci i szkicować. Dawać pomosić się wodzom fantazji.
Tego dnia jednak nie przyszła tu by szkicować. Przybyła tu po to by wyżalić się babci, wiedziała , że ona ją słyszy i jest przy niej. Z tą myślą czuła się o wiele lepiej.
Zadrżała... powoli otwprzyłą oczy. Zasnęła ? Jak to możliwe? Po chwili zorientowała się , że na cmentarzu panował już całkowity mrok. Spojrzała na zegarek,który wsakzywał 22 wieczorem.
'~ O fuck. ale późno.' - pomyślała niezadowolna.
Pospiesznie zebrałą swoje rzeczy i jak najprędzej ruszyła w stronę domu. Pobyt na cmentarzu dobrze jej zrobił. Teraz wiedziała, że musi być silna i cierpliwie czekać na swojego ukocanego. W końcu była jego narzeczną, pomimo tak młodego wieku. Miała dopiero 18 lat, a tu takie zobowiązania...takie plany. Nie przeszkadzało jej to. Była szczęśliwa, że znalazła swoją drugą połówkę.
Silver nawet nie zorientowałą się kiedy dotarła do domu. Do budynku weszła niezbyt delikatnie , przecież nikogo nie było. Powoli wczłapała się na górę. Jej oczom ukazało się małe pudełeczko. Zaskoczona otworzyła je nieco niepewnie. W środku znajdowała się czerwona karteczka.
" Kocham Cię. Już niedługo się zobaczymy najdroższa.
Twój Aaron. "
W jej oczach znów pojawiły się piękace łzy, lecz były to łzy szczęścia. Delikatnie złożyła karteczkę i odłożyła pudełeko na szafkę nocną. Po czym udała się do łazienki by wziąć prysznic. Po odświeżającej kąpieli od razu położyła się spać. Zasnęła z myślą , że już niedługo ujrzy swojego ukochanego. Przecież dwa tygodnie to wcale nie tak długo.
"Kocham Cię. <3" - odczytała krótką i treściwą wiadomość.
Po jej bladych , delikatnych policzkach zaczęły spływać słone łzy. Połykała je, nie zwracała nawet na to uwagi. tak bardzo za nim tęskniła, tak bardzo go kochała.
Przed jego wyjazdem nie wiedziała co to znaczy tęsknić za ukochaną osobą, nie zaznała takiej samotności jaką teraz czuła.
~ ' jeszcze dwa tygodnie. Szybko zleci' - mówiła sobie w myślach, lec z to niewiele pomagało, gdyż na samą myśl, że kolejny weeken spędzi siedząc zamyślona wśród roześmianych, szczęśliwych znajomych, chiało jej się płakać. Gdyby mogła spotkać się , porozmawiać z Kiro , jej dotychczas najlepszą przyjaciółką, ale ona miała teraz swojego chłopaka , z którym spędzała każdą wolną chwilę. Przecież ona nie rozmaiały ze sobą 3 miesiące !
Na już pokrytych na całej swojej powierzchni policzkach pojawiło się jeszcze więcej łez. Zrezygnowana wstała i niechlujnie człapiąc ruszyłą w kierunku starego cmentarza. Znajdował się na obrzeszach miasta. Miał swój unikalny , niepowtarzalny mroczny urok. Stare nagrobki nieznaych żołnierzy pokrył mech, gdzieniegdzie rosły dzikie róże, przy niektórych grobach rosły bratki, chryzantemy i inne kwiaty. Cały cmentarz otaczał gęsty las co dawało jeszcze mroczniejszy urok. Pomimo ciepłego, słonecznego dnia w nekropolii panował półmrok.
Silver lubiła tu przychodzić , siadać przy grobie babci i szkicować. Dawać pomosić się wodzom fantazji.
Tego dnia jednak nie przyszła tu by szkicować. Przybyła tu po to by wyżalić się babci, wiedziała , że ona ją słyszy i jest przy niej. Z tą myślą czuła się o wiele lepiej.
Zadrżała... powoli otwprzyłą oczy. Zasnęła ? Jak to możliwe? Po chwili zorientowała się , że na cmentarzu panował już całkowity mrok. Spojrzała na zegarek,który wsakzywał 22 wieczorem.
'~ O fuck. ale późno.' - pomyślała niezadowolna.
Pospiesznie zebrałą swoje rzeczy i jak najprędzej ruszyła w stronę domu. Pobyt na cmentarzu dobrze jej zrobił. Teraz wiedziała, że musi być silna i cierpliwie czekać na swojego ukocanego. W końcu była jego narzeczną, pomimo tak młodego wieku. Miała dopiero 18 lat, a tu takie zobowiązania...takie plany. Nie przeszkadzało jej to. Była szczęśliwa, że znalazła swoją drugą połówkę.
Silver nawet nie zorientowałą się kiedy dotarła do domu. Do budynku weszła niezbyt delikatnie , przecież nikogo nie było. Powoli wczłapała się na górę. Jej oczom ukazało się małe pudełeczko. Zaskoczona otworzyła je nieco niepewnie. W środku znajdowała się czerwona karteczka.
" Kocham Cię. Już niedługo się zobaczymy najdroższa.
Twój Aaron. "
W jej oczach znów pojawiły się piękace łzy, lecz były to łzy szczęścia. Delikatnie złożyła karteczkę i odłożyła pudełeko na szafkę nocną. Po czym udała się do łazienki by wziąć prysznic. Po odświeżającej kąpieli od razu położyła się spać. Zasnęła z myślą , że już niedługo ujrzy swojego ukochanego. Przecież dwa tygodnie to wcale nie tak długo.
Tagi:
Silver.
Oparła się plecami o ścianę , ręce krzyżując i zakładając na piersi, uśmiechnęła się tak jak to miała w zwyczaju,szelmowsko, pokręciła z dezaprobatą, a raczej z niedowierzaniem głową i obserwowała.
Obserwowała jak komplikuje się to co sama rozpoczęła, czego była twórcą. Tak! Ona wszechmocna, to jej geniusz (i co z tego, że nieświadomie) wymyślił ten misterny plan. Plan? Zaraz...
Uśmiech zszedł z jej twarzy , żywe ogniki w oczach przygasły. Spoważniała. Plan ? Jaki plan! Skoro ona to wszystko zapoczątkowała, powinna mieć w tym zamieszaniu ostatnie zdanie , czyż nie ? A tu prosze... Persony wplątane w grę zaczęły tworzyć sobie własne zasady, Nie tak miało być! Przygryzła dolną wargę, ściągnęła brwi, dłońmi nerwowo zaciskała materiał bluzki. Nie tak ! Więc jak? Przecież ona zrobiła to nieświadomie! Ona nawet tego nie chciała! NIgdy by nie pomyślała... Teraz bezwstydnie przypinając jako zasługę poniżajacą, kogoś na kogo patrzyła z góry.
Kirt... Pffff... To szczeniak jeszcze !
Ze złością uderzyła w ścianę , o którą była oparta. Cała drżała.
Szczeniak. Jego dusza ledwo poczuła smak egzystencji, a już rwie się do zakazanych owoców.
To jej wina...
Nogi zaczęły odmawiać jej posłuszeństwa w miarę uświadamiania sobie swojej winy. Przecież...
Kja miała jej pilnować ! Miała pilnować Silver wyznającej całkowicie inne zasady, a jednak tak jej bliskiej. Miała jej strzec...
Osunęła się po ścianie , aż w końcu niechlujnie usiadła na podłodze.
Włosy opadły jej na twarz zasłaniając jej przerażone oczy.
Miała jej pilnować. Silver musi dbać o to co już zaczęte, a Kja miała jej w tym pomagać. A nie początkować jakieś niedorzeczne, zakazane romanse...
Głęboki wdech wyrwał ją z rozmyślań. Parsknęła pogardliwie na swoje myśli. Kjana bardzo dobrze wiedziała jakie atuty ma Kirt i mimo swojej anielskiej niewinności bezwstydnie wykorzystywał je by otumanić biedną Silver.
Gdyby Alec...Alec! On nie może się o tym dowiedzieć ! Kjana to rozpoczęła, ona to zakończy. A Alec niech tkwi w błogiej nieświadomości , która jest wyłącznie jego winą. Zaślepiony nie wiadomo czym nie dostrzega tego co dzieje sie z Silver! Jest śłepy albo udaje głupiego. Nie czuje żadnego powiązania z Silver mimo iż ta jest mu obiecana, ba ! przeznaczona!
To on! Anielski skurwiel! Wszystko psuje ! Wie , że nie może , a jednak niby dyskretnie pcha siedo serca Silver.
Nie... To ona... To Kja to spieprzyła...
Miała jej pilnować! Miała strzec...
Nie! To wina Aleca! Nie dostrzegał, tego czego brakuje Silver, szczeniak Kirt dostrzegł to za pierwszym spojrzeniem...
Ha! Corka Eris wpadła sama w swoją pułapkę... Miała siać niezgodę! Lecz nie we własnym sercu...
Zaśmiała się paniczne... PO jej policzku mimowolnie spłynęłą gorąca łza, zostawiając po sobie wilgotny ślad.
Kogo jej najbardziej szkoda?
Aleca? Nieświadomy tego, że ktoś wkrada się do serca jego ukochanej. Aleca z błogim uśmiechem , który jakby do końca nie jest świadomy i tego co posiada...a co może stracić... Jakoś nie wykazuje chęci by trzymać Silver przy sobie...
Kirta ? Napalonego o słodkiej twarzy, który wpiera wszystkim w tym samemu sobie , że zakochał (ba! zauroczył) się nieświadomie? Kirta , który do czasu poznania Silver wyznawał poglądy głoszące, że nie ma miłości na świecie ?
Silver...biedna Silver...Oczekuje jakiejś inicjatywy ze strony Aleca , lecz ten jest głuchy i ślepy na wszystko. A może wie co jest na rzeczy i specjalnie zostawił wszystko w rękach Silver wpierając sobie, że liczy się z jej zdaniem i deycyzją.
pisała Kaśś. trudno się było po niej rozczytać , ale dałm radę *dumna* następne już myślę sama będzie dodawać ;3
Obserwowała jak komplikuje się to co sama rozpoczęła, czego była twórcą. Tak! Ona wszechmocna, to jej geniusz (i co z tego, że nieświadomie) wymyślił ten misterny plan. Plan? Zaraz...
Uśmiech zszedł z jej twarzy , żywe ogniki w oczach przygasły. Spoważniała. Plan ? Jaki plan! Skoro ona to wszystko zapoczątkowała, powinna mieć w tym zamieszaniu ostatnie zdanie , czyż nie ? A tu prosze... Persony wplątane w grę zaczęły tworzyć sobie własne zasady, Nie tak miało być! Przygryzła dolną wargę, ściągnęła brwi, dłońmi nerwowo zaciskała materiał bluzki. Nie tak ! Więc jak? Przecież ona zrobiła to nieświadomie! Ona nawet tego nie chciała! NIgdy by nie pomyślała... Teraz bezwstydnie przypinając jako zasługę poniżajacą, kogoś na kogo patrzyła z góry.
Kirt... Pffff... To szczeniak jeszcze !
Ze złością uderzyła w ścianę , o którą była oparta. Cała drżała.
Szczeniak. Jego dusza ledwo poczuła smak egzystencji, a już rwie się do zakazanych owoców.
To jej wina...
Nogi zaczęły odmawiać jej posłuszeństwa w miarę uświadamiania sobie swojej winy. Przecież...
Kja miała jej pilnować ! Miała pilnować Silver wyznającej całkowicie inne zasady, a jednak tak jej bliskiej. Miała jej strzec...
Osunęła się po ścianie , aż w końcu niechlujnie usiadła na podłodze.
Włosy opadły jej na twarz zasłaniając jej przerażone oczy.
Miała jej pilnować. Silver musi dbać o to co już zaczęte, a Kja miała jej w tym pomagać. A nie początkować jakieś niedorzeczne, zakazane romanse...
Głęboki wdech wyrwał ją z rozmyślań. Parsknęła pogardliwie na swoje myśli. Kjana bardzo dobrze wiedziała jakie atuty ma Kirt i mimo swojej anielskiej niewinności bezwstydnie wykorzystywał je by otumanić biedną Silver.
Gdyby Alec...Alec! On nie może się o tym dowiedzieć ! Kjana to rozpoczęła, ona to zakończy. A Alec niech tkwi w błogiej nieświadomości , która jest wyłącznie jego winą. Zaślepiony nie wiadomo czym nie dostrzega tego co dzieje sie z Silver! Jest śłepy albo udaje głupiego. Nie czuje żadnego powiązania z Silver mimo iż ta jest mu obiecana, ba ! przeznaczona!
To on! Anielski skurwiel! Wszystko psuje ! Wie , że nie może , a jednak niby dyskretnie pcha siedo serca Silver.
Nie... To ona... To Kja to spieprzyła...
Miała jej pilnować! Miała strzec...
Nie! To wina Aleca! Nie dostrzegał, tego czego brakuje Silver, szczeniak Kirt dostrzegł to za pierwszym spojrzeniem...
Ha! Corka Eris wpadła sama w swoją pułapkę... Miała siać niezgodę! Lecz nie we własnym sercu...
Zaśmiała się paniczne... PO jej policzku mimowolnie spłynęłą gorąca łza, zostawiając po sobie wilgotny ślad.
Kogo jej najbardziej szkoda?
Aleca? Nieświadomy tego, że ktoś wkrada się do serca jego ukochanej. Aleca z błogim uśmiechem , który jakby do końca nie jest świadomy i tego co posiada...a co może stracić... Jakoś nie wykazuje chęci by trzymać Silver przy sobie...
Kirta ? Napalonego o słodkiej twarzy, który wpiera wszystkim w tym samemu sobie , że zakochał (ba! zauroczył) się nieświadomie? Kirta , który do czasu poznania Silver wyznawał poglądy głoszące, że nie ma miłości na świecie ?
Silver...biedna Silver...Oczekuje jakiejś inicjatywy ze strony Aleca , lecz ten jest głuchy i ślepy na wszystko. A może wie co jest na rzeczy i specjalnie zostawił wszystko w rękach Silver wpierając sobie, że liczy się z jej zdaniem i deycyzją.
pisała Kaśś. trudno się było po niej rozczytać , ale dałm radę *dumna* następne już myślę sama będzie dodawać ;3
Tagi:
Silver.
ehm... niedługo dołączy do mnie Kaśś , która też tu będzie pisać ;3 na początek chciałam dodać jej opowiadanie , które kiedyś napisała u mnie , ale zgubiłam ;< ciul. może znajdę ;]
Tagi:
inne.
- Hej, Liv... co jest? - spytała zatroskana Kjana.
- NIe , nic...
- Prezecież widzę do cholery !
- Uhm... Bo ja wiem , że strasznie działam na Jace'a. No wiesz podniecam go. I za każdym razem jak leżymy w łóżku i jest słodko i romantycznie to... w mojej głowie pojawia się blokada. - powiedziała ze smutkiem.
- No, ale już z nim przecież spałaś. Wtedy jakoś się nie bałaś...?
- Kakao.
- Byłaś pod wpływem kakao ?! Skąd je wytrzasnęłaś ? - krzyknęła zdziwiona Kjana.
- Tom mi zrobił. Wiesz , że wie jak ja je kocham, a byłam dość spięta... Był tam Nate. Zresztą sama wiesz. Widziałaś jak na niego patrzyłam , jak usiłowałam się na niego nie rzucić. Musiałam uciec...- urwała.
-...uciekłaś do Jace'a - dokończyłą Kjana.
- Wtedy...wpadłam w swoje sidła... gdybym nie pozwoliła mu się pocałować... potem włączyliśmy film , myślałam , że tak będzie bezpieczniej, ale Jace jest taki pewny siebie. Pocałował mnie w kark, a wiesz co to oznacza.
- Czuły punkt...
- I jakoś to kakao zawrzało we mnie i tak to się stało, ale teraz jesteśmy parą a ja się boję seksu! - Silver bezradnie ukryła twarz w dłoniach.
- Posłuchaj mnie teraz - uniosła delikatnie podbródek przyjaciółki. - Nie możesz się tego bać . Jesteś Silver! Zawsze masz to czego chcesz. Nigdy nie dopuszczasz do tego, by jakaś rzecz sprawiła , że poczujesz się niczym zagubione dziecko ! Rozumiesz ? I mi, że w ten weekend pokażesz Jace'owi , że CI na nim zależy.
- O...okej. - wtuliła się w ramiona przyjaciółki.
Dwa dni później Silver od samego rana przygotowywała swój umysł do tego co ma się zdarzyć wieczorem. Nie mogła skupić się na lekcjach. Przez swoją zadumę dostałą jedynkę z fizyki, gdyż nie wiedziała nawet o co nauczyciel ją pytał. Cały czas nerwowo patrzyła na zegarek modląc się by dzień jak najdłużej trwał.
Drrrryń ! Rozległ sie ostatni dzwonek oznaczjący koniec lekcji. Liv mozolnie spakowała swoje książki do plecaka i powoli ruszyła w stronę szatni.
- Powodzenia . - usłyszała ciche szepnięcie.
- Dziękuję , Kjan. - pocałowała przyjaciółkę w policzek na do widzenia.
***
- Hej, Skarbie.
- Cześć. - pocałowała czule Jace'a.
- Jak minął dzień ?
- Męcząco. - powiedziała ziewając.
Wsiedli do samochodu i ruszyli. Po niecałycz 30 minutach byli już u Silver. Dla dziewczyny dzień minął za szybko i wkońcu przyszedł wieczór . Para jak zazwyczaj w piątki włączyli komedię. Po paru minutach Jace zaczął całować Silver po szyi i karku. Grawstępna trwała wystarczjąco długo , a Silver oddała się ukochanemu.
Teraz seks nie jest dla niej czymś strasznym tylko czystą przyjemnością.
Na drugi dzień napisała tylko krótkiego sms'a do Kjany : ' Bądź e mnie dumna ;3' a przyjaciółka od razu wiedziała , że Silver przemogła swój strach...
Aff... co to jest ?! D: ale już tak długo nic nie dodawałam , że byle co napisałam...
- NIe , nic...
- Prezecież widzę do cholery !
- Uhm... Bo ja wiem , że strasznie działam na Jace'a. No wiesz podniecam go. I za każdym razem jak leżymy w łóżku i jest słodko i romantycznie to... w mojej głowie pojawia się blokada. - powiedziała ze smutkiem.
- No, ale już z nim przecież spałaś. Wtedy jakoś się nie bałaś...?
- Kakao.
- Byłaś pod wpływem kakao ?! Skąd je wytrzasnęłaś ? - krzyknęła zdziwiona Kjana.
- Tom mi zrobił. Wiesz , że wie jak ja je kocham, a byłam dość spięta... Był tam Nate. Zresztą sama wiesz. Widziałaś jak na niego patrzyłam , jak usiłowałam się na niego nie rzucić. Musiałam uciec...- urwała.
-...uciekłaś do Jace'a - dokończyłą Kjana.
- Wtedy...wpadłam w swoje sidła... gdybym nie pozwoliła mu się pocałować... potem włączyliśmy film , myślałam , że tak będzie bezpieczniej, ale Jace jest taki pewny siebie. Pocałował mnie w kark, a wiesz co to oznacza.
- Czuły punkt...
- I jakoś to kakao zawrzało we mnie i tak to się stało, ale teraz jesteśmy parą a ja się boję seksu! - Silver bezradnie ukryła twarz w dłoniach.
- Posłuchaj mnie teraz - uniosła delikatnie podbródek przyjaciółki. - Nie możesz się tego bać . Jesteś Silver! Zawsze masz to czego chcesz. Nigdy nie dopuszczasz do tego, by jakaś rzecz sprawiła , że poczujesz się niczym zagubione dziecko ! Rozumiesz ? I mi, że w ten weekend pokażesz Jace'owi , że CI na nim zależy.
- O...okej. - wtuliła się w ramiona przyjaciółki.
Dwa dni później Silver od samego rana przygotowywała swój umysł do tego co ma się zdarzyć wieczorem. Nie mogła skupić się na lekcjach. Przez swoją zadumę dostałą jedynkę z fizyki, gdyż nie wiedziała nawet o co nauczyciel ją pytał. Cały czas nerwowo patrzyła na zegarek modląc się by dzień jak najdłużej trwał.
Drrrryń ! Rozległ sie ostatni dzwonek oznaczjący koniec lekcji. Liv mozolnie spakowała swoje książki do plecaka i powoli ruszyła w stronę szatni.
- Powodzenia . - usłyszała ciche szepnięcie.
- Dziękuję , Kjan. - pocałowała przyjaciółkę w policzek na do widzenia.
***
- Hej, Skarbie.
- Cześć. - pocałowała czule Jace'a.
- Jak minął dzień ?
- Męcząco. - powiedziała ziewając.
Wsiedli do samochodu i ruszyli. Po niecałycz 30 minutach byli już u Silver. Dla dziewczyny dzień minął za szybko i wkońcu przyszedł wieczór . Para jak zazwyczaj w piątki włączyli komedię. Po paru minutach Jace zaczął całować Silver po szyi i karku. Grawstępna trwała wystarczjąco długo , a Silver oddała się ukochanemu.
Teraz seks nie jest dla niej czymś strasznym tylko czystą przyjemnością.
Na drugi dzień napisała tylko krótkiego sms'a do Kjany : ' Bądź e mnie dumna ;3' a przyjaciółka od razu wiedziała , że Silver przemogła swój strach...
Aff... co to jest ?! D: ale już tak długo nic nie dodawałam , że byle co napisałam...
Tagi:
Silver.
Pragnęła go... potrzebowała go... chciała go mieć tylko dla siebie... był jej narkotykiem...jej heroiną... Był jej zakazanym owocem...w pewnym sensie kochała go... On kochał ją...pragnął jej tak jak ona pragnęła jego... chciał ją przytulić, pocałować , schować w swych ramionach przed całym złem świata... wiedzieli , że ta znajomość jest zła... że źle robią... lecz potrzebowali siebie nawzajem... Ona - uzależniona od jego osoby . On - zakochany w niej na zabój. Niestety ich sytuacja nie była tak kolorowa jak można przewidzieć... Silver była zaręczona. Miała jak wszyscy sądzili kochającego narzeczonego, lecz ona wcale tego nie odczuwała... Był dla niej bliski , ale i obcy... gdy byli sami był czuły, troskliwy , kochający... natomiast gdy byli w towarzystwie spadała na drugi plan... nie widział jej... Różnica między Nate'm a Camem była monstrualna. Nathaniel niezależnie od sytuacji okazywał jej swoje uczucia... pragnął by była szczęśliwa... by niczego jej nie brakowało... zawsze był przy niej... gdy była smutna pocieszał ją choć jak sądził nie potrafił podnosić na duchu... jej wystarczyło, że był z nią... Cam natomiast okazywał jej odrobinę uwagi, uczucia tylko wtedy gdy byli sami i nikt ich nie widział...czy był nieśmiały ? być może. Gdy byli w towarzystwie on jej nie widział. Nie patrzył na nią , nie dotykał jej...zupełnie jakby była powietrzem, jakby jej nie znał... Silver kochała Cama , toteż bolało ją to. Gdy była smutna, przygnębiona potrafił powiedzieć tylko 'uszy do góry' . Nie dbał o jej uczucia. Coraz częściej wątpiła w jego uczucia wobec niej. Czemu więc z nim była. Kochała go , nie potrafiła od niego odejść... Silver nie chciała mieć tajemnic przed swym ukochanym , więc powiedziała mu o uczuciach Nate'a, a on ? Nie przejął się tym . Zupełnie jakby był z kamienia... Czuła się źle... chciałaby by Cam okazywał jej choć 1/4 uwagi jaką poświęcał jej Nathaniel... Przecież Silver z Nate'm rozmawiała , spotykała się częściej niż z Camem. Toksyczny związek... To ją niszczyło... powoli stawała się wrakiem człowieka. Jedyne to co ją trzymało to... Nathaniel... był dla niej jak narkotyk ... A ona ? Jak się czuła... Była zagubiona . nie wiedziała co robić... Czy warto truć organizm, duszę miłością , która na dłuższe przemyślenia nie ma sensu ? Silver wierzyła...chciała wierzyć , że Cam ją kocha... lecz z drugiej strony przykro jej się robiło , gdy myślała o Nathanielu, bo przecież on w tym wszystkim też wiele cierpiał. Dziewczyna nie wiedziała co ma robić... Nie chciała tracić kontaktu z chłopakiem , potrzebowała go, ale też nie chciała go ranić... a Cam ? Musiała z nim porozmawiać...bała się. Nie powinno jej być tutaj... w tym świecie...wśród żywych... Nie chciała żyć...
Tagi:
Silver.
- Argh! - krzyknęła poirytowana.
- Co jest ? - zapytała nieco przestraszona Oriana.
- Bo mnie kretyn ignoruje ! MNIE! Rozumiesz ? No patrz , siedzi sobie i udaje , że gada z Jade'm. - spojrzała na niego gniewnie. - O nie... Ja mu pokażę jak się kończy takie traktowanie Silver ! - po tych słowach wstała i pewnym krokiem podeszła do największego wroga Daniela, Cama.
Czuła na sobie zaciekawione wzroki całego korytarza , zdumionego Jade'a oraz przerażonej Oriany , lecz to ją tylko podnieciło. spojrzała zadziornym wzrokiem na wysokiego szatyna potem przelotnie na Daniela i złożyła długi namiętny pocałunek na ustach Cama. Chłopak spojrzał triumfalnie na zdenerwowanego Daniela , który widząc całe zajście odszedł z zaciśniętymi w pięści rękoma. Zadowolona z siebie Silver wróciła do przyjaciółki.
- Jesteś suką . - powiedziała uśmiechnięta Oriana.
- Wiem . - odparła zadowolona.
Rozbawienie dziewcząt przerwało głośnie chrząknięcie. Ich oczom ukazał się Daniel z ogromną białą lilią.
- Mówiłaś, że uwielbiasz lilie. - powiedział nieśmiało.
Silver uśmiechnęła się pod nosem.
- Bądź po mnie o 19 . - rzekła tylko po czym wzięła kwiatka i odeszła z triumfalnym uśmiecham na twarzy .
Znów wygrała. Kolejne trofeum zdobyte.
- Co jest ? - zapytała nieco przestraszona Oriana.
- Bo mnie kretyn ignoruje ! MNIE! Rozumiesz ? No patrz , siedzi sobie i udaje , że gada z Jade'm. - spojrzała na niego gniewnie. - O nie... Ja mu pokażę jak się kończy takie traktowanie Silver ! - po tych słowach wstała i pewnym krokiem podeszła do największego wroga Daniela, Cama.
Czuła na sobie zaciekawione wzroki całego korytarza , zdumionego Jade'a oraz przerażonej Oriany , lecz to ją tylko podnieciło. spojrzała zadziornym wzrokiem na wysokiego szatyna potem przelotnie na Daniela i złożyła długi namiętny pocałunek na ustach Cama. Chłopak spojrzał triumfalnie na zdenerwowanego Daniela , który widząc całe zajście odszedł z zaciśniętymi w pięści rękoma. Zadowolona z siebie Silver wróciła do przyjaciółki.
- Jesteś suką . - powiedziała uśmiechnięta Oriana.
- Wiem . - odparła zadowolona.
Rozbawienie dziewcząt przerwało głośnie chrząknięcie. Ich oczom ukazał się Daniel z ogromną białą lilią.
- Mówiłaś, że uwielbiasz lilie. - powiedział nieśmiało.
Silver uśmiechnęła się pod nosem.
- Bądź po mnie o 19 . - rzekła tylko po czym wzięła kwiatka i odeszła z triumfalnym uśmiecham na twarzy .
Znów wygrała. Kolejne trofeum zdobyte.
Tagi:
Silver.
` ~ Nie... no nie. Znów to samo. Czy oni muszą się tak ciągle kłócić ?! ` - usiadła na parapecie okna wkładając przy tym słuchawki do uszu , w których już leciała głośna muzyka.
Silver Bennett była niską szatynką o dużych lazurowych oczach. Choć miała dopiero , a może aż 17 lat potrafiła sobie poradzić nawet w najgorszych momentach swojego życia. Sama czasem też miała gorsze momenty, gdy siadała na oknie , włączała muzykę i płakała. Tak, płakała. Nikt nigdy nie widział łez wylewanych przez nią. Wszyscy uważali ją za silną bardziej psychicznie niż fizycznie dziewczynę. Owszem, była silna, ale nie wystarczająco. Na lewej ręce nosiła zawsze czarną bandanę zakrywającą grube fioletowe blizny, które zrobiła właśnie w chwili słabości. Gdy było jej źle wciąż je powiększała. Czasami chciała umrzeć toteż miała cichą nadzieję , że jej kochane żyletki pomogą jej odejść z tego świata.
Zdenerwowana zebrała swoje rzeczy po czym zapłakana zeszła na dół , by założyć buty i wziąć ze sobą kurtkę. Na dworze było -7 stopni , ale jej nie przeszkadzał mróz oplatający jej twarz, dłonie , które nerwowo pisały sms'a. Po skończonej czynności Silver przystanęła pod drzewem, wyciągnęła z torby lusterko i czarną kredkę do oczu. Wytarła zasychające łzy i namalowała czarną grubą kreskę na dolnej powiece. Spoglądając na siebie po raz ostatni roztarła je delikatnie. Mrucząc , że jest okej ruszyła w dalszą drogę. Po około 10 minutach znalazła się pod małym drewnianym domkiem na obrzeżach lasu. wyprostowała się po czym weszła z wysoko uniesioną głową krzycząc :
- Yo, yo ludzie ! Zaczynamy bibę !
Rozległy się wesołe okrzyki przywitania.
- Hej , ileż można na Ciebie czekać ? - odezwał się wysoki barczysty chłopak, który podszedł do niej i przyciągając do siebie mocno przytulił. - Martwiłem się . - rzekł obejmując ją mocniej .
- Och... nie masz czym. Norma . Nawet nie zauważyli , że wyszłam. - uśmiechnęła się smutno.
- Zamieszkaj ze mną.
- Oszalałeś chyba... Nie zostawię mamy. Muszę ją wspierać.
- Nie mogę patrzeć jak cierpisz... tak, myślisz ,że nie wiem , że płakałaś , że się tniesz ? Liv, zależy mi na Tobie i ja jedyny widzę jak bardzo cierpisz. - dodał po chwili.
- S...skąd wiedziałeś , że... robię bransoletki ? - zapytała wystraszona.
- Kocie , głupi nie jestem .
Nie wiedząc co powiedzieć stanęła na palcach i pocałowała chłopaka .
- No dobra gołąbki. Wy tu miziu , miziu a kolejki was omijają ! - powiedział niski brunet podchodząc do nich wydmuchując dym papierosowy.
- Oj , dobra . Już idziemy. - zaśmiała się .
Podeszła do małego dębowego stolika i zdecydowanym ruchem podniosła butelkę wódki.
- Zdrówko ! - krzyknęła i upiła sporo przeźroczystego napoju.
- Hej, masz. - powiedziała średniego wzrostu blondynka po czym podała jej mały rulonik.
Silver wiedziała co to jest toteż przyłożyła do ust i nachyliła się do odpalonej zapalniczki. Wzięła kilka buchów jointa i popijając wódka powoli zapominała o koszmarze , który ma domu . Była tu z ludźmi ,którzy dodawali jej otuchy, pomagali jej . To z nimi właśnie przeżyła pierwsze upojenie, pierwszy przypał. Najlepsze dni swojego przeżyła właśnie z nimi.
Niedługo potem obraz powoli jej się rozmywał. Jej głowę przeszył niesamowicie mocny ból . Upadła. Chciała podnieść rękę , lecz nie mogła. Kończyny odmówiły jej posłuszeństwa. Nie mogła wstać , złapać się za bolącą głowę. Obraz już miała całkiem rozmyty. Krzyczała choć nie słyszała swojego głosu...nic nie słyszała. Czuła jedynie , że ktoś ją podnosi i przytula do siebie. Wiedziała kto to... Alan. Bezsilna zamknęła oczy ostatnią rzeczą , którą pamięta były ciepłe i delikatne usta chłopaka.
Silver Bennett była niską szatynką o dużych lazurowych oczach. Choć miała dopiero , a może aż 17 lat potrafiła sobie poradzić nawet w najgorszych momentach swojego życia. Sama czasem też miała gorsze momenty, gdy siadała na oknie , włączała muzykę i płakała. Tak, płakała. Nikt nigdy nie widział łez wylewanych przez nią. Wszyscy uważali ją za silną bardziej psychicznie niż fizycznie dziewczynę. Owszem, była silna, ale nie wystarczająco. Na lewej ręce nosiła zawsze czarną bandanę zakrywającą grube fioletowe blizny, które zrobiła właśnie w chwili słabości. Gdy było jej źle wciąż je powiększała. Czasami chciała umrzeć toteż miała cichą nadzieję , że jej kochane żyletki pomogą jej odejść z tego świata.
Zdenerwowana zebrała swoje rzeczy po czym zapłakana zeszła na dół , by założyć buty i wziąć ze sobą kurtkę. Na dworze było -7 stopni , ale jej nie przeszkadzał mróz oplatający jej twarz, dłonie , które nerwowo pisały sms'a. Po skończonej czynności Silver przystanęła pod drzewem, wyciągnęła z torby lusterko i czarną kredkę do oczu. Wytarła zasychające łzy i namalowała czarną grubą kreskę na dolnej powiece. Spoglądając na siebie po raz ostatni roztarła je delikatnie. Mrucząc , że jest okej ruszyła w dalszą drogę. Po około 10 minutach znalazła się pod małym drewnianym domkiem na obrzeżach lasu. wyprostowała się po czym weszła z wysoko uniesioną głową krzycząc :
- Yo, yo ludzie ! Zaczynamy bibę !
Rozległy się wesołe okrzyki przywitania.
- Hej , ileż można na Ciebie czekać ? - odezwał się wysoki barczysty chłopak, który podszedł do niej i przyciągając do siebie mocno przytulił. - Martwiłem się . - rzekł obejmując ją mocniej .
- Och... nie masz czym. Norma . Nawet nie zauważyli , że wyszłam. - uśmiechnęła się smutno.
- Zamieszkaj ze mną.
- Oszalałeś chyba... Nie zostawię mamy. Muszę ją wspierać.
- Nie mogę patrzeć jak cierpisz... tak, myślisz ,że nie wiem , że płakałaś , że się tniesz ? Liv, zależy mi na Tobie i ja jedyny widzę jak bardzo cierpisz. - dodał po chwili.
- S...skąd wiedziałeś , że... robię bransoletki ? - zapytała wystraszona.
- Kocie , głupi nie jestem .
Nie wiedząc co powiedzieć stanęła na palcach i pocałowała chłopaka .
- No dobra gołąbki. Wy tu miziu , miziu a kolejki was omijają ! - powiedział niski brunet podchodząc do nich wydmuchując dym papierosowy.
- Oj , dobra . Już idziemy. - zaśmiała się .
Podeszła do małego dębowego stolika i zdecydowanym ruchem podniosła butelkę wódki.
- Zdrówko ! - krzyknęła i upiła sporo przeźroczystego napoju.
- Hej, masz. - powiedziała średniego wzrostu blondynka po czym podała jej mały rulonik.
Silver wiedziała co to jest toteż przyłożyła do ust i nachyliła się do odpalonej zapalniczki. Wzięła kilka buchów jointa i popijając wódka powoli zapominała o koszmarze , który ma domu . Była tu z ludźmi ,którzy dodawali jej otuchy, pomagali jej . To z nimi właśnie przeżyła pierwsze upojenie, pierwszy przypał. Najlepsze dni swojego przeżyła właśnie z nimi.
Niedługo potem obraz powoli jej się rozmywał. Jej głowę przeszył niesamowicie mocny ból . Upadła. Chciała podnieść rękę , lecz nie mogła. Kończyny odmówiły jej posłuszeństwa. Nie mogła wstać , złapać się za bolącą głowę. Obraz już miała całkiem rozmyty. Krzyczała choć nie słyszała swojego głosu...nic nie słyszała. Czuła jedynie , że ktoś ją podnosi i przytula do siebie. Wiedziała kto to... Alan. Bezsilna zamknęła oczy ostatnią rzeczą , którą pamięta były ciepłe i delikatne usta chłopaka.
Tagi:
Silver.
No to Yo .
zaczynam pisać bloga ;) zobaczymy co z tego będzie xD szczerze to nie obchodzi mnie czy ktoś to czyta . W sumie to piszę bardziej dla siebie samej , ale jeśli już ktoś to czytać będzie to miło... ;) no. to miłego czytania ;3
zaczynam pisać bloga ;) zobaczymy co z tego będzie xD szczerze to nie obchodzi mnie czy ktoś to czyta . W sumie to piszę bardziej dla siebie samej , ale jeśli już ktoś to czytać będzie to miło... ;) no. to miłego czytania ;3
Tagi:
początek.


